Pokuta
Wpatrywałam się w bladą twarz dziewczyny,
nie mogąc uwierzyć w to, co usłyszałam.
„Mój
ojciec kilkadziesiąt lat temu złożył Amicy Hell „wieczystą przysięgę”, gdyż
jestem taka jak ty, Elizabeth… Moja matka, gdy mnie urodziła, była jeszcze
człowiekiem.”
Czy to możliwe,
by Aya Hiou była dhampirem, a jej ojciec, członek Rady należący do jednego z
trzech pierwotnych rodów, związał się z człowiekiem?!
Byłam w takim szoku, że nie mogłam
wykrztusić z siebie żadnego słowa. Moim rodzicom chyba również trudno było w to
uwierzyć, gdyż nic nie powiedzieli. Po kilku minutach zupełnej ciszy
czystokrwista uśmiechnęła się przekornie pod nosem i mruknęła:
- Cóż, wiem, że wydaje się wam to raczej
nieprawdopodobne, ale mój ojciec zakochał się w Maayi Katayamie, która była
człowiekiem. Po moich narodzinach tata ją przemienił, co jednakże
nie zmienia faktu, że jest zwykłą wampirzycą, dlatego nigdy nie ma jej z nami
na balach… - Przerwała na moment, by wziąć głębszy wdech i dokończyła -
Arystokracji nie spodobałoby się, że członek Rady jest związany ze zwykłą
wampirzycą, tym bardziej, że ma z nią córkę, która zasiada w Radzie…
- To na pewno. Już związek Daniela z
Margaret był ogromnym skandalem, więc co dopiero coś podobnego w rodzie
należącym do Rady, a do tego pierwotnym… Wyrocznia dowiedziała się o związku
twoich rodziców, tak? - wtrącił się mój ojciec, na co Hiou mruknęła smętnie:
- Uhm… Obiecała zachować moje pochodzenie w tajemnicy pod
warunkiem, że tata złoży jej „wieczystą przysięgę”.
Ostatnie słowa wypowiedziała tak
beznamiętnym, a jednocześnie przepełnionym goryczą głosem, że aż ciarki
przeszły po moim ciele. W tamtym momencie zrobiło mi się jej naprawdę żal.
Oprócz Daniela była jedynym pół wampirem, jakiego spotkałam. Chciałam wiedzieć,
jakie są konsekwencje złożenia przez Kage tej całej „wieczystej przysięgi”,
więc zapytałam:
- Właściwie czym jest ta „wieczysta
przysięga”?
Tata spojrzał na mnie i wyjaśnił mi
poważnym tonem:
- Cóż… Na początku naszej historii
obawiano się buntów przeciwko pierwotnym rodom, więc nakazano składanie tak
zwanej „wieczystej przysięgi” jednemu z członków pierwotnej familii. Dzięki
temu każdy wampir niepochodzący z rodziny pierwotnych był im posłuszny i
wypełniał ich wolę. Dodatkowo przysięga ta za sprawą krwi przechodziła na
każdego, kto był bezpośrednim potomkiem tej osoby. Trwało to, dopóty nie zmarła
osoba, której złożono przysięgę. Ten proceder stosowano wieleset lat, dopóki
jedna z arystokratek nie zabiła swojego pana, gdyż ten z jakiegoś powodu kazał
jej zamordować własnego syna. Po tym wydarzeniu dziewczyna popełniła
samobójstwo. Ta tragedia sprawiła, że zakazano tych praktyk.
To, co powiedział mi tata, dogłębnie mną
wstrząsnęło. Jak można było wymagać od kogoś, by zrobił coś tak okropnego?!
Spojrzałam na brunetkę, która podczas wypowiedzi mojego ojca nie okazywała
żadnych uczuć, tylko tępo wpatrywała się w widok za oknem. Więc ta wampirzyca i
jej ojciec byli po prostu zabawkami i marionetkami rodziny Hell?! Byli zmuszeni
wykonywać wszystko, co im rozkażą?! To było przerażające…
Gdy tata skończył, moja mama nieco
przestraszonym głosem rzuciła zdumiona:
- Czyli musicie wykonywać wszystko, czego
od was żąda rodzina Hell?
Nie patrząc na nas, Aya szepnęła spokojnym
głosem:
- Tak właśnie wygląda moja sytuacja,
jesteśmy na każde wezwanie Amicy, a ich ostatnim rozkazem było, bym wyszła za
Michaela…
Nie mogłam sobie wyobrazić, jak Aya
musiała się czuć. To było naprawdę okropne. Zmusić cię do spędzenia życia z osobą,
której rodzina wyrządziła ci tyle zła... Przecież to się w głowie nie mieści!
- Aya… To… naprawdę straszne - szepnęłam,
na co wampirzyca spojrzała na mnie i uśmiechając się blado, wyznała:
- Wiem… Ale dość o mnie, przyszłam tu, by
powiedzieć wam coś, co dotyczy waszej przyszłości. Otóż, jak już mówiłam,
Wyrocznia zobaczyła coś bardzo niezwykłego w „wodzie czasu i życia”…
Dziewczyna na chwilę przerwała swoją
wypowiedź, zapewne by nad czymś się zastanowić. Serce chciało mi wyskoczyć z
piersi ze stresu i lęku, co mogła zobaczyć Amica Hell w tej legendarnej
substancji i jaki ma to związek ze mną i Rafaelem. Ojciec opowiadał mi kiedyś,
że w posiadłości będącej siedzibą najważniejszej wampirzycy znajduje się
komnata z niezwykłą wodą nazywaną „wodą czasu i życia”. Dostęp do niej ma
jedynie wampirzyca pełniąca funkcję Wyroczni. Woda ta czasami pokazuje możliwy
bieg przyszłości, a czasami przeszłość. Gdy spogląda się w jej taflę, nie można
być pewnym, co się ujrzy. Nikt tak naprawdę nie wie, skąd się wzięła, ale uważa
się, że pierwsza Wyrocznia dostała ją od praojca wszystkich wampirów.
Po chwili milczenia spojrzałam na młodą
Hiou, a ona na mnie i z powagą powiedziała coś, czego w życiu bym się nie
spodziewała i coś, co sprawiło, że poczułam, iż całe moje dotychczasowe życie
obraca się o sto osiemdziesiąt stopni.
- Elizabeth, chodzi o to, że Amica
zobaczyła twojego syna. Pół wampira, pół wilkołaka. W tej wizji to dziecko ma
zburzyć dotychczasowy porządek i zmienić świat…
Po tych słowach nastała zupełna cisza, ani
ja, ani moi rodzice nie byliśmy w stanie wykrztusić z siebie żadnego słowa.
Patrzyłam tylko otępiała na dziewczynę, która przeszywała mnie spojrzeniem
szarych tęczówek, a sens jej słów powoli docierał do mojego serca. Poczułam,
jakby świat wokół mnie wirował, a ja miałam zaraz spaść w jakąś ogromną
przepaść. Miałam mieć dziecko?! Na dodatek takie, które będzie jakimś
potworem?! Przecież to nie mogła być prawda!
W końcu, niemal krzycząc, wydusiłam:
- Co takiego?!
- Elizabeth, według Wyroczni, twój syn
będzie najpotężniejszym wampirem i wilkołakiem i będzie panował nad jednymi i
drugimi. Nie wiem dokładnie, jakie będą tego skutki, ale Amica
na ostatnim zebraniu Rady była z tego powodu ogromnie zadowolona. To dziecko nie powinno się urodzić…
Nic nie odpowiedziałam, bo niby co miałam
odpowiedzieć? Hiou, jakby widząc, że nie jestem w stanie się odezwać, szepnęła:
- Powiedziałam ci o tym, byś miała szanse
zmienić przyszłość. Mam nadzieję, że ci się to uda…
Oczy Ayi wyrażały jedynie szczerość i
smutek. Nagle zrobiło mi się okropnie wstyd, że wcześniej miałam o niej tak złe
zdanie. Mimo że byłam w szoku po tym, czego się dowiedziałam, wysiliłam się na
lekki uśmiechnęłam i odpowiedziałam:
- Dziękuję… Naprawdę dziękuję…
Czarnowłosa kiwnęła głową i rzuciła:
- Elizabeth, nie masz za co, ja po prostu
muszę jakoś wam wynagrodzić swoje błędy sprzed lat. - Po tych słowach ukłoniła
się i dokończyła poważnym tonem - Tomie, Vanesso, przyjmijcie moje przeprosiny
za to, jak potraktowałam was podczas mojej pierwszej wizyty. Mam nadzieję, że
to spotkanie zatrze złe wspomnienie i zapomnicie o przykrościach, które
spowodowało moje najście…
Kątem oka zauważyłam, że mama się
uśmiecha, a chwilę później usłyszałam jej spokojny głos.
- Nie musisz nas przepraszać. Teraz rozumiemy, że nie miałaś wyjścia, więc nie
musisz się tym dręczyć…
Brunetka spojrzała na Vanessę i zamykając
na chwilę oczy, rzuciła z uśmiechem:
- Dziękuję… Moja mama na pewno bardzo by
cię polubiła, od bardzo dawna chciała cię poznać. Niestety, nasza sytuacja jest
taka, a nie inna… - dodała z westchnieniem.
Nagle zaczęłam wyobrażać sobie, jak by to
było, gdybym poznała rodzinę Hiou teraz, gdy już znam ich sekrety. Ich historia
jest tak podobna do naszej… Tylko skąd ona wiedziała, że jestem taka jak ona?
Przecież tylko Daniel i Margaret wiedzieli o moim prawdziwym pochodzeniu.
- Aya, właściwie to skąd wiesz, że jestem
dhampirem? - rzuciłam nagle, na co wampirzyca westchnęła i mruknęła:
- Od Amicy. Ona od
początku wiedziała, że Vanessa urodziła cię, gdy była jeszcze człowiekiem. Nie
wiem, skąd ona miała takie informacje, ale faktem jest, że któregoś razu
poinformowała tatę o tym, że nie tylko ja jestem w połowie człowiekiem.
- To Wyrocznia wiedziała o tym od samego
początku?! - wtrącił się zdumiony i przerażony tata.
Brunetka pokiwała głową i wyjaśniła
spokojnym głosem:
- Dokładnie. Amicy po prostu nie
przeszkadzało to, że wasza córka nie jest prawdziwym wampirem. Nie wiem, może
od początku przeczuwała, że jesteś bardzo ważna, Elizabeth…
Od tych wszystkich rewelacji aż zakręciło
mi się w głowie. Przygotowałam się na wiele rzeczy, które mogę usłyszeć od
czystokrwistej, ale nie na coś takiego! Nie dość, że najpierw dowiaduję się, że
Aya Hiou, jedyna dziedziczka pierwotnego rodu, jest taka jak ja i Wyrocznia
wykorzystała to, by podporządkować sobie całą jej rodzinę, później okazuje się,
że mam mieć syna - mało tego, on mam być jakimś wszechwładcą - to jeszcze
Wyrocznia wiedziała, że jestem dhampirką i nic z tym nie zrobiła! Nie mieściło
się mi to w głowie.
- To niewiarygodne… - szepnęła mama chyba
bardziej do siebie niż do któregoś z nas. Po chwili dodała - A Wyrocznia wie o
Danielu?
Czarnowłosa spojrzała na Vanessę nieco
ogłupiała i po chwili, nie bardzo wiedząc, co mama ma na myśli, zapytała:
- O
czym ma wiedzieć?
- O
tym, że Daniel Jones też jest taki jak ty i nasza Lili.
Arystokratka zrobiła zszokowaną minę, po
czym wyjąkała:
- To jest jeszcze ktoś?!
- Tak, Daniel jest ode mnie o wiele
starszy… To on wytłumaczył moim rodzicom, jak wygląda sprawa z dhampirami -
wyjaśniłam szybko.
Aya jakiś czas w ogóle się nie odzywała,
głęboko się nad czymś zastanawiając, by następnie westchnąć i powiedzieć:
- O ile wiem, ona o tym nie wie… Słyszałam
o nim. Ponoć jego córka bardzo ciężko choruje…
- Masz rację, Becky ma ogromne problemy ze
zdrowiem - potwierdziłam słowa wampirzycy, na co ona przeniosła wzrok na okno i
rzuciła smutnym, pustym głosem:
- Chyba każdy dhampir musi kiedyś zapłacić
za miłość swoich rodziców… Ja zostanę żoną Michaela, córka Daniela choruje, a
ty, Elizabeth… - przerwała na chwilę, by przenieść na mnie wzrok, po czym
dokończyła - Mam jednak nadzieję, że choć ty nie będziesz pokutować za grzechy
swoich bliskich.
Nie byłam w stanie jej odpowiedzieć, więc
tylko skinęłam głową. Nie wiem dlaczego, ale jej słowa sprawiły, że moje serce
gwałtownie przyspieszyło. Czy choroba Rebecci naprawdę jest
pokutą, tak jak małżeństwo Ayi? Jeżeli patrzyć na to z boku, to naprawdę może
tak się wydawać… A ja? Czy to dziecko, które widziała Wyrocznia, ma być moją
karą za zakazaną miłość Vanessy i Toma? Jeżeli to prawda, to czy mam szanse jej
uniknąć…?
Moje życie jak do tej pory było pełne
miłości, szczęścia i dobrych chwil… Żyłam w świecie niemal jak z bajki.
Kochający rodzice, przyjaciele, a teraz miłość, którą obdarzył mnie Rafael...
Czy to wszystko nie było zbyt piękne, by mogło trwać wiecznie? W porównaniu z
losami moich rodziców, Daniela, Margaret, ich córki, rodziców Rafaela,
Katherine, rodziny Hiou i wielu, wielu innych osób nie doświadczyłam w życiu
żadnego cierpienia. Każda z tych osób musiała borykać się z traumatycznymi
przeżyciami, tylko nie ja… Dopiero teraz zdałam sobie z tego sprawę. Przecież
niczym sobie na to nie zasłużyłam. Jednak to nie powód, bym miała sprowadzić na
świat mrocznego władcę! Nie mogę na to pozwolić!
- Muszę już iść, czekają na mnie… -
szepnęła Aya, wyrywając mnie z zamyślenia.
Bez słowa podeszłam do niej i przytulając ją,
szepnęłam:
- Dziękuję ci, nie zapomnę tego, co dla
mnie zrobiłaś. Tak bardzo chciałabym ci pomóc…
Dziewczyna objęła mnie i odparła spokojnym
głosem:
- Elizabeth, po prostu… Proszę cię, bądź
szczęśliwa.
Po tych słowach wysunęła się z moich
ramion i zakładając swój biały płaszcz, podeszła do drzwi. Już miała nacisnąć
klamkę, gdy powoli obróciła się w naszą stronę. Jej twarz była spokojna, a w
jej oczach dostrzegłam taką samą łagodność jak w oczach Kage na balu. Teraz ich
oczy były niemal identyczne. Westchnęła głęboko i opanowanym głosem rzuciła:
- Żegnajcie i powodzenia.
Sekundę później już jej nie było.
***
Rodzice siedzieli na sofie i odkąd Aya
wyszła, nie odezwali się ani jednym słowem, ale to dobrze. Potrzebowałam chwili
spokoju, by móc poukładać sobie myśli.
Mam być matką potwora… Przyczynię się do tylu tragedii… Te słowa bez przerwy dźwięczały mi w głowie, nie dając
się wyrzucić z mojego umysłu.
Wpatrywałam się w krajobraz za oknem,
rozmyślając jedynie o tym dziecku. Jak dotąd nie myślałam o takich rzeczach, w
końcu miałam dopiero siedemnaście lat. To przecież nie czas na coś takiego, a
tu z dnia na dzień dowiaduję się, że będę miała syna. To nie była wiadomość,
którą każda nastolatka dostaje z dnia na dzień. Tym bardziej, że to dziecko
miałoby zniszczyć świat!
W
końcu wzięłam płaszcz i ubierając go, zaczęłam iść w stronę drzwi. Nim wyszłam,
usłyszałam zmartwiony głos mamy.
- Lili, dokąd ty się
wybierasz?
- Do Rafaela, muszę z nim porozmawiać -
odparłam szybko, na co Tom mruknął:
- To chyba zły pomysł, Lili.
- Niby dlaczego? Muszę z nim pomówić,
przecież to dotyczy też jego - warknęłam zirytowana.
- Tak, ale… - zaczął ojciec, jednak nie
dałam mu dokończyć.
- Tato, przepraszam, ale ja naprawdę muszę
z nim porozmawiać.
Nie czekając na odpowiedź, wyszłam z domu
i udałam się w stronę mieszkania mojego ukochanego. Idąc spiesznym krokiem,
zastanawiałam się, jak mam wyjawić to, co mi powiedziała Aya Hiou. Przecież nie
mogłam powiedzieć mu o tym tak prosto z mostu. Z drugiej strony, owijanie w
bawełnę nic nie da. W końcu stwierdziłam, że najlepszym wyjściem będzie
porozmawianie ze sobą otwarcie.
Po piętnastu minutach znalazłam się pod
drzwiami domu Rafaela. Chłopak po sekundzie wyszedł z domu i przywitał mnie
szerokim uśmiechem oraz delikatnym pocałunkiem. Nie wyczułam w domu ani zapachu
jego siostry, ani ojca, więc lekko go od siebie odsuwając, zapytałam:
- Twojego ojca i Laury nie ma w domu,
prawda?
Chłopak zrobił skonsternowaną minę i
zdziwionym głosem odpowiedział:
- Nie. Laura poszła uczyć się do
koleżanki, a tata dokądś wyszedł… Lili, coś się stało?
Weszłam do środka i biorąc głęboki wdech,
zaczęłam:
- Musimy o czymś porozmawiać, a właściwie
o kimś…
Wilkołak wpatrywał się we mnie szeroko
otwartymi oczami i po skończeniu mojego monologu nie był w stanie wykrztusić z
siebie żadnego słowa. Gołym okiem było widać, że spodziewał się niemal
wszystkiego, ale nie tego, co usłyszał ode mnie. Nie tak dawno dowiedział się,
że jest księciem swojej rasy, a teraz dowiaduje się, iż jego syn będzie władcą
świata. Przecież to wydaje się tak stereotypowe, że aż niemożliwe. A jednak
Amica Hell to widziała…
W końcu udało mu się wyjąkać:
- Przecież to jest nieprawdopodobne…
Spojrzałam na niego i mruknęłam:
- Co? To, że będziemy mieć syna czy to, że
ma podbić świat?
Chłopak, nie odrywając ode mnie
zszokowanego wzroku, odparł:
- I jedno, i drugie…
Uśmiechnęłam się krzywo i rzuciłam:
- Chyba masz rację… - Przerwałam na chwilę
i przenosząc na bruneta wzrok, zapytałam beznamiętnym tonem - I co teraz
zrobimy…?
Rafael podszedł do mnie i przytulając
mnie, szepnął:
- Nie martw się, coś tam wymyślimy…
Najważniejsze, że mamy świadomość, co się ma wydarzyć.
Wtuliłam się w niego i wzdychając
mruknęłam:
- Nie wiem, może masz rację… - Zamilkłam,
by móc spojrzeć w jego ciemne oczy i dokończyłam - Rafael… Nie chcę, by z naszego
powodu rozpętało się piekło.
- Wiem, ja też. Jakoś temu zaradzimy -
pocieszył mnie.
Tak bardzo chciałam wierzyć w te słowa…
Chciałam wierzyć, że przyszłość da się zmienić i że zależy ona wyłącznie od nas
samych…
Hej…
No i mamy wakacje i nowy rozdzialik :D
No dobra, ja mam je od miesiąca, ale co tam ;p Uwaga, uwaga, zdałam maturę! Teraz tylko stres związany z rekrutacją…
Co do opowiadania, powiem tak: prace wre! Mam napisane
naprzód trzy rozdziały, więc nowości będą pojawiać się regularnie co dwa
tygodnie. Księga II ruszy dokładnie 8.09 króciutkim prologiem. Do tej księgi
mam napisane różne fragmenty i właśnie prolog. Powstała również podstrona do niej, na której umieściłam tytuły dwóch pierwszych rozdziałów. Niebawem postaram się
dodać opisy bohaterów.
Przepraszam, że ten rozdział jest dość krótki, ale następny, zatytułowany
„Dług”, jest baaaaardzo długi. Ukaże on się 14.07 (sobota) Zapraszam.
Wszystkim życzę udanych wakacji i miłego odpoczynku, a tym, którzy
nie mają takiej możliwości, wytrwałości w pracy ;)
Z dedykacją dla wszystkich czytelników, którzy dzielą się ze mną
swoimi spostrzeżeniami,
Suzu
Ten komentarz został usunięty przez autora.
OdpowiedzUsuńNo dobrze, Ai-chan zaczyna komentowanie. Nie spodziewaj się referatu, bo to krótki rozdział :P Swoją drogą, ciekawy mam soundtrack do komentowania tego rozdziału (burza) xD
OdpowiedzUsuńHeh, dla Lili i jej rodzinki to faktycznie musiał być szok - dowiedzieć się nagle, że córka jednego z członków Rady (i to tych należących do pierwotnych rodów) jest dhampirką ^.^’ Ale co tam, czym nas więcej, tym weselej, co nie? xD
Ech, moja biedna mamusia Q.Q Żyć tak na marginesie… Choć szczerze mówiąc, jak dla mnie lepsze jest siedzenie w domu niż branie udziału w tych wszystkich krwiopijczych dżamprezach o.o’’
Ups! Zalało mi pokój D: Znaczy parapet, ale jednak D: *biegnie zamknąć okno, które przed chwilą było otwarte na oścież* Ależ ulewa o.O Jak w lesie deszczowym, serio. Upał, wichura, deszcz i grzmoty. Intrygujące, czyż nie, milady?
Ale dobra, wracam do rozdziału, bo znów rozwodzę się nad czymś niezwiązanym z tematem ^^’’
Heh, śmieszne uczucie - na wzmiankę o Danielu i Margaret pomyślałam sobie „Ach, wspomnienia!” i dopiero po chwili dotarło do mnie, że przecież w sumie co nieco będzie o tym w „Długu”, a ten rozdział ukaże się za jakieś dwa tygodnie, choć ja go znam od niemal roku ^^’’
Moja biedna rodzinka! *zalewa się łzami* Nie no, my to mamy przerąbane przez tę przysięgę :/ Fajnie, że wymyśliłaś legendę związaną z tą przysięgą. Smutną, bo smutną, ale jednak. Z drugiej strony, w tym opowiadaniu niemalże wszystko jest smutne.
Jak się nad tym zastanowić, to naprawdę okropne - wyjść za członka rodziny, która zniszczyła mojej życie… Pora wkroczyć na ścieżkę wiecznego upokarzania, co…? No ale cóż. Poświęcę się *patos* Tym bardziej, że mój przyszły mąż jest… Hm. No wiesz. To cham, ale za to jaki przystojny xD I potrafi być słodki, oj, potrafi…
Ech, „woda czasu i życia” może sporo namieszać x_x *myśli o swojej biednej córeczce*
Heh, no i wiekopomne słowa zostały wypowiedziane. Ale co z tego, skoro na nic się nie przydadzą? ^^’’ Ale może to i dobrze, bo w kimże miałaby wtedy wsparcie moja córcia? D: Swoją drogą, nie chciałabym być w skórze Lili, Van albo Toma, kiedy dowiedzieli się o Espoirnie ^.^’ To musiał być niezły szok.
No, przeprosiłam ich <3 I wreszcie nie jestem czarnym charakterem~!
Ech, gdyby nasze rodzinki lepiej się znały i mogły spotykać, byłoby milusio <3 Ale cóż, mamy przechlapane, więc to nie wchodzi w grę -.-
Hie, hie, Wyrocznia raczej nie jest wszechwiedząca, skoro nie wiedziała o Danielu. Chociaż może i wie, aczkolwiek chyba by tego ot tak sobie nie zostawiła, nie? Na mnie się uwzięła, na Lili nie, bo ma mieć syna, który narobi niezłego bajzlu, ale z Danielem mogłaby coś zrobić…
Buuu *płacze* O my biedni! W sensie dhampiry. </3 Nie ma to jak pokutowanie, nie?
Ech, no fakt, Lili żadnych traum póki co raczej nie miała, nie to, co niektórzy -.- Ale cóż, jeszcze się nacierpi. Choć nie tylko ona.
No to ja spadam do mojego przyszłego męża-demona. Yeah. (?)
Nie no, współczuję Rafciowi, ten to dopiero musi mieć niezły mętlik w głowie. Najpierw dowiaduje się, że jest jego matka była dziedziczką wilczego tronu, że on sam jest księciem itp., a potem, że ma mieć z Lili syna, który zmieni świat. Nie ma co, żyć, nie umierać! Prawda?
UsuńDobra, kończę ten skromny komentarzyk. Kolejny będzie dłuższy. Dużo dłuższy. Niach, Dług <3
Buziaki, bliźniaczko!
Ai-chan
dobra, bo trochę się rozleniwiłam, biorę się za komentowanie :D
OdpowiedzUsuńOd czego by tu zacząć... Oj, dobra, zaczynamy od losu naszych kochanych dhampirków ^.^'
Jak można tak naopowiadać nastolatce?! Przecież po takiej przemowie o ich "długu za błędy rodziców" jeszcze doprowadzi do tego, że Lily pozbędzie się dziecka! Q.Q Ja nie mogę, no! Jak można tak ludzi straszyć!
Uf..Na szczęście wyjaśnia się, że to nie rodzina Hiou jest zła, a Hell... Ale teraz znowu jeszcze trudniej mi będzie znosić nieszczęsne życie naszej Ayi... Buu Q.Q Kto uratuje ją - małą bezbronną dziewczynę? Kto pomści jej rodzinę?
Matko, takich rzeczy muszą wszyscy się dowiadywać... Rafael ledwo się dowiedział, że jest księciem wilkołaków, poznał interesującą historię swoich rodziców, a tu jeszcze mu jego ukochana mówi, że będą mieli dziecko, które będzie kozaczyć na cały świat... Nie ma co, niezła historia rodzinna... Powodzenia przy robieniu drzewa genealogicznego :P
Tak czy inaczej, coś ty się uczepiła takie smętne historie pisać? Nie mogłabyś choć raz dodać czegoś radosnego? Np. Ślub Rafaela i Lily :P
Oj, dobra, kończę, bo jeszcze limit przekroczę... (Limit to zło, jak to zgrabnie ujęłaś :D )
Dobra, powodzenia w pisaniu i żebyś szybko dała kolejny rozdział :D
Pozdrowienia od kochającego aniołka :D